Porównanie sportów ślizgowych – Pieniądze

Share

Inżynier nie mówi o pieniądzach, inżynier pieniądze ma.

TP (przed pandemią Koronawirusa)

Myślę, że najciekawszą częścią porównania będzie porównanie kosztów z innymi, nie ślizgowymi sportami. Zanim przejdziemy do sedna trzeba sobie powiedzieć wprost. Sporty ślizgowe są drogie – w Polskich warunkach można spokojnie powiedzieć że są bardzo drogie.

Gdybyśmy chcieli porównać uśrednione, całkowite koszta poszczególnych z nich do innych, nie-ślizgowych sportów to przedstawiało by się to tak jak na poniższej, nieco prymitywnej infografice.

Kliknij na grafikę aby powiększyć

Odległości pomiędzy dyscyplinami są nieco nie w skali i nie odwzorowują idealnie różnic w kosztach. Bardzo się starałem ale z przyczyn technicznych nie do końca się dało 🙂 Od góry mamy skoki spadochronowe, które są w całym zestawieniu najdroższe. Tuż poniżej jest paralotniarstwo napędowe (motoparalotniarstwo aka PPG). Nieco poniżej są sanki i skeleton przeplatane z paralotniarstwem swobodnym (PG). Na końcu ale tylko trochę poniżej są narty i showelrace.

Na infografice nie ma bobsleji i jest to celowy wybieg. Bobsleje jest to już inna półka cenowa 🙂 W zasadzie jeżeli miałbym tutaj porównywać do nie ślizgowych sportów to należało by tu przyrównywać do motorsportu i to zdecydowanie nie do okazjonalnego 4×4 🙂 Ponieważ jednak bobslej widziałem tylko kilka razy na oczy i nawet nie siedziałem w nim (o jeździe jako turysta nie wspomnę), to po prostu ten temat pominę.

Bardziej szczegółowe zestawienie, które przygotowałem zawiera cztery elementy:

  • Koszta wyszkolenia podstawowego.
  • Cena sprzętu.
  • Czy sprzęt posiada resurs?
  • Koszta dalszego treningu.

Oczywiście ciężko jednoznacznie porównywać jedno do drugiego, dlatego dla każdego sportu zawartość kolumn jest nieco inna. Wszystko jest opisane tak dokładnie jak to jest tylko możliwe. Niektóre komórki posiadają dodatkowe komentarze, które powinny się wyświetlić po najechaniu myszą.

Zanim zaczniemy krótkie podsumowanie bardziej szczegółowego zestawienie wyjaśnienie czym jest wspomniany tam resurs, pojęcie wywodzące się w dużej mierze z lotnictwa.

Resurs oznacza, że jakaś część, podzespół lub całe urządzenie jest przez producenta przewidziane na określoną ilość godzin lotu (motogodzin), liczbę użyć, bądź na zadany czas od daty produkcji. Po jego upływie należy je bezwzględnie wymienić nawet jeżeli jest w dalszym ciągu sprawne. W kontekście nie-lotniczych sportów pojęcie resurs oznacza po prostu, że dane urządzenie bądź jego część ulega naturalnemu zużyciu

Link do poniższego skoroszytu: http://pogoda.cc/d/price_comparision_of_sliding_sports.xlsx

Wszystkie ceny w tabelach podane w Euro lub CHF przy założeniu kursu 4.4 Złotych za 1 Euro oraz 1 Euro do 1 CHF

Koszta szkolenia podstawowego

W tej kategorii można porównać wszystkie sporty za wyjątkiem sanek. Sanki nieco odstają w tym momencie, ponieważ na mój obecny stan wiedzy nie ma w Europie żadnego toru, który by organizował szkółkę sankową. Jest wprawdzie Gaesterodeln ale to trochę co innego. Showelrace jest również odmienne, gdyż tam nie ma szkolenia podstawowego. Po prostu przychodzisz i jeździsz.

Tutaj zdecydowanie wygrywa paralotnia (swobodna). Obecnie jest to coraz bardziej popularny, wręcz masowy sport lotniczy. Koszta szkolenia podstawowego, na którym organizator zapewnia cały potrzebny sprzęt to zaledwie około dwa tysiące złotych. Jeżeli ktoś zdecyduje się na opcję ‚de luxe’ na wyjeździe zagranicznym trzeba nieco dopłacić. Oczywiście w dalszym ciągu jest to nieco dużo, no ale generalnie poruszamy się w zakresie sportów, które ze względu na specjalizację niekoniecznie są tanie a w dalszym ciągu nie sięgamy nawet połowy kosztu skeletonu.

Skeletonowe szkolenie podstawowe jest generalnie drogie ale tutaj czai się kilka haczyków. Specyfiką Szwajcarii są turbo drogie usługi w szczególności kolej. Nie jest niczym dziwnym jeżeli pociąg z Zurychu do St Moritz okaże się droższy niż bilet lotniczy np z Katowic do Zurychu. Skazując się na komunikację publiczną jesteśmy też zmuszeni do szukania noclegu w St Moritz a tam poza hostelem turystycznym niczego taniego nie da się odszukać.

Skoki spadochronowe to wyższy poziom wydatków. Dopiero gdy przygotowałem to porównanie zdałem sobie sprawę jak bardzo tani jest skeleton 🙂

Cena nowego sprzętu

Tutaj również poruszamy się w dość dużych kwotach ale rozdział jest bardzo wyraźny. Najtańszy jest oczywiście Showelrace – organizator zapewnia łopaty a nawet jeżeli chciałbyś kupić swoją to kosztuje ona mniej niż 100pln.

Z drugiej strony najdroższe są skoki spadochronowe razem z paralotniarstwem napędowym. Cena nowego kompletu spadochronowego, czyli: pokrowiec z uprzężą, spadochron główny, spadochron zapasowy, automat (AAD) i pomniejsze wyposażenie to 25 do 30 tysięcy złotych a czasami nawet nieco więcej. W paralotniarstwie napędowym (PPG) ceny kształtują się podobnie. Tu chcąc kupować wszystko nowe (co na początek jest tak samo bez sensu jak kupowanie spadochronu ale..) należy wydać od 25 tysięcy do nawet 40 tysięcy złotych za nowy napęd wysokiej klasy i nowe skrzydło samostateczne uznanej marki

Sporty ślizgowe o dziwo plasują się pośrodku. Pomimo tego, że sprzęt skeletonowy i sankowy jest wytwarzany w zasadzie rzemieślniczo w pojedynczych egzemplarzach na specjalne zamówienie, to ceny stawiają go na równi albo nieco taniej niż paralotniarstwo swobodne. Warto przy tym pamiętać, że paralotnie i reszta sprzętu są produkowane wprawdzie nisko seryjnie ale jednak jest to produkcja przemysłowa. W przypadku najbardziej popularnych modeli i powierzchni nośnych (albo rozmiarów uprzęży) można czasami kupić towar z półki bez długotrwałego oczekiwania.

Narty? Narty ciężko tutaj zakwalifikować, bo rozrzut cenowy jest ogromny. Nowy komplet sprzętu dla amatora da się kupić za ok 3 tysiące PLN podczas gdy sprzęt wyczynowy może być niewiele tańszy niż paralotniowy.

Resurs

Resurs jest pojęciem typowo lotniczym dlatego zacznijmy od lotnictwa. W przypadku latania swobodnego tylko spadochron zapasowy ma oznaczony czas przydatności. Jest to 10 lat od daty produkcji. Potem, bez względu na to czy zapas ‚był rzucany’ czy nie należy go wymienić na nowy. Skrzydło paralotni wprawdzie nie ma oznaczonego z góry resursu ale ma określone pewne parametry, które musi spełniać aby nawało się do lotu. Producent zaleca aby po każdym sezonie lub co zadaną liczbę godzin w powietrzu dokonać przeglądu i pomiarów takich elementów jak: przewiewność tkaniny (im mniej przewiewna tym lepiej), pomiar długości lin nośnych (mają one tendencję to kurczenia się po zawilgoceniu), wytrzymałość mechaniczna lin nośnych itp. Generalnie współczesne paralotnie wytrzymują do około 250 … 350 godzin lotu w zależności od tego jak uważnie pilot je traktuje.

W przypadku paralotniarstwa napędowego (PPG) dochodzi kwestia silnika. W PPG używa się w zasadzie wyłącznie benzynowych silników dwusuwowych z zasilaniem gaźnikowym i zapłonem z iskrownika. Jak wiadomo silnik dwusuwowy ma w zasadzie same wady. Duże wibracje, hałas, duże zużycie paliwa, smarowanie mieszanką (spalanie oleju). Jego jedyną zaletą jest tutaj duża moc z masy – W jednocylindrowym silniku suw pracy ma miejsce co jeden obrót wały korbowego, podczas gdy w czterosuwie co dwa obroty wału.

Na szczęście do takich atrakcji jak na tym memie z Kwejka nie dochodzi w przypadku napędu do paralotni. Nietrzymanie resursów prędzej skończy się wypaleniem dziury w tłoku 🙂

Silnik PPG jest w pewnym sensie ‚wieczny’. Można go w zasadzie w nieskończoność odbudowywać wymieniając kolejne elementy. Typowo jednak co każde 20..30 godzin lotu będziemy musieli ‚coś pogrzebać’. Świece zapłonową należy wymieniać co 30 godzin. Amortyzatory gumowe i przewody paliwowe co 50 godzin. Co ok 100 godzin membrany w gaźniku (plus regulacja) oraz np pas przekładni napędzającej śmigło. Co 200 godzin remont kapitalny. Wymiana pierścieni, tłoka, korby z korbowodem, łożyskowania wału korbowego itp.

A co z sankami i skeletonem?

Tu generalnie resursu nie ma. Przynajmniej ja o nim nie słyszałem. Jest jednak jedno małe ALE.

O ile sama konstrukcja sanek czy deski skeletonowej nie ulegnie mechanicznemu uszkodzeniu, to w zasadzie jest wieczna. Co innego płozy. Nie licząc oczywiście zdarzających się pęknięć zmęczeniowych w zakresie bieżącej obsługi płóz znajduje się ich szlifowanie. Płozy muszą być idealnie gładkie. Każda minimalna ryska, każde najmniejsze ognisko rdzy zwiększa tarcie i pogarsza czas.

W dużym i zaskakującym przybliżeniu z płozami jest trochę jak z uszczelką pod głowicą 🙂 Każdy szlif zabiera jakąś warstwę materiału. W sankach i skele oczywiście mniejszą niż w przypadku UPG ale zawsze 🙂 W pewnym momencie może się więc okazać, że płozy są już tak przeszlifowane, że już nie ma z czego zbierać. Jedyne co pozostaje, to wymiana płóz.

Sanki i skeleton nie mają resursu. Nie trzeba w nich wymieniać płóz co XXX ślizgów. Nie oznacza to jednak, że od czasu do czasu nie zdarzają się atrakcję takie jak te pęknięcia na zdjęciu.

Koszta treningu

Teraz na sam koniec ile kosztuje uprawnianie sportów w momencie gdy mamy za sobą szkolenie, mamy cały potrzebny sprzęt i przede wszystkim ochotę 🙂

Najtańsze wydaje się latanie swobodne ale tutaj jest kolejne małe ‚ale’. Wprawdzie nikomu nie musimy płacić za czas spędzany w powietrzu a opłaty za sam start nawet jeżeli są, to najczęściej nie wynoszą więcej niż kilka złotych ale na latanie trzeba się jakoś dostać. Latanie swobodne odbywa się w ściśle konkretnych miejscach. Wymogów jest bardzo wiele. Góra musi być odpowiednio wysoka, posiadać miejsce do startu i bezpieczne lądowisko u podnóża. Teren musi być na tyle ‚dobry termicznie’ aby przy dobrej pogodzie noszenia w okolicy umożliwiały utrzymanie się kilka godzin w powietrzu albo odlot na przelot. Tych miejsc jest mało. W Polsce w zasadzie bardzo mało. Mieszkając gdziekolwiek indziej niż na południu (woj. Dolnośląskie, Śląskie, Małopolskie) trzeba jeździć. I to bardzo dużo jeździć. Wycieczka z Częstochowy na Skrzyczne to prawie 200pln w paliwie, biletach na wyciąg na Skrzyczne, zwózce z przelotu, napojach i jedzeniu. Chcąc jechać na latanie zagranicę też trzeba wysupłać. Jedna 6..7 dniowa wycieczka do Tolminu w Słowenii czy do Bassano del Grappa we Włoszech to nawet 1500…2000pln w zależności gdzie będziemy spali (zakładam, że pod namiotem) i jak dużo wydawali na co dzień. Nocleg w hotelu czy w pensjonacie może podnieść koszta zabawy nawet do 3000..3500pln

To w dalszym ciągu jest jednak tańsze niż skeleton i sanki 😉 Głównym kosztem treningu w sportach ślizgowych jest cena ślizgu. Jak to już zostało na tej stronie powiedziane nie jest tanio 😉 Jeden ślizg to około 30 do 40 euro (CHF) w zależności od toru. Stali klienci mogą czasami liczyć na pewne upusty ale lepiej na początek tego nie zakładać. Do tego trzeba na tor dojechać i mieć gdzie spać. Dojazd ze Śląska do Siguldy i s powrotem do koszt od 500 do 900pln w zależności od spalania i paliwa (LPG/ropa/benzyna). Nocleg i wyżywienie w kultowym Kaciu Maja + codzienne wydatki to ok 50EUR w zależności od tego jak uda się upolować na Booking.com. Podsumowując: Jedno 6 dniowe zgrupowanie, z trzema ślizgami dziennie to 2000 złotych w samych ślizgach plus 1200 złotych na wyżywienie i nocleg plus 500pln na dojazd. Łącznie 3700 złotych.

W porównaniu z nartami koszta wydają się abstrakcyjne. Dziwne wydawać się też może, ‚dlaczego tylko trzy ślizgi’. Standardowo wyszkolony narciarz o standardowej kondycji jest w stanie z krótkimi przerwami jeździć w zasadzie cały dzień. 8 godzin bez przerwy a nawet więcej. W przypadku sportów ślizgowych jest to do 4 ślizgów dziennie. Dla niskich startów jest to nieco więcej ale są to wartości absolutnie maksymalne. Każdy kto był w wesołym miasteczku wie, że nie dało by się jeździć na kolejce górskiej cały dzień.

Miniaturka posta pochodzi z serwisu Reddit: https://www.reddit.com/r/pinkfloyd/comments/2scsad/money_wallpaper_i_made_for_a_school_project/

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *