Jazda i Sterowanie

Zanim przejdziemy dalej miejmy za sobą jedną podstawową sprawę: NIE! SANECZKARZ PODCZAS ŚLIZGU ROBI DUŻO WIĘCEJ NIŹLI TYLKO LEŻY! Zespół redakcyjny serdecznie przeprasza za używanie drukowanego tekstu ale jest to jeden z najczęściej powtarzających się mitów wśród mniej poinformowanych kibiców, dlatego od tego zacznijmy 🙂

Jeżeli więc coś robi to co i jak często? Generalnie nie często 🙂 Całą ideą dobrego ślizgu i to chyba w każdym sporcie ślizgowym (nie tylko w sankach) jest ograniczenie sterowania jak tylko się da. Są jednak sytuacje w których saneczkarz musi korygować tor jazdy. Jest to wymagane aby utrzymać się w optymalnej linii ślizgu, optymalnej, tj. oczywiście najszybciej. Czasami sanki wymagają zasterowania przy zjeździe z wirażu aby po wyjściu nie „zrobić ping-ponga”, czyli nie odbić się od obudowy toru oraz aby wjechać na następny wiraż w najlepszy możliwy sposób. Reakcja sankarza jest również potrzebna jeżeli na prostoliniowych odcinkach toru sanki zaczynają podjeżdzać do prawej lub lewej bandy, lub generalnie zaczynają żyć własnym życiem 🙂

Jak odbywa się sterowanie jako takie? Teoretycznie jest to dość prosta czynność 🙂 Jeżeli saneczkarz podczas ślizgu chcę podjechać do lewej krawędzi toru, to musi nacisnąć bok prawej płozy i ewentualnie lewym barkiem uciskać na lewą część tylnego mostu (choć sanki będą skręcały po samej płozie). Analogicznie odbywa się sterowanie do jazdy w prawo. Lewa płoza, prawy bark. Ruchy te nie są duże i przyglądając się z boku można faktycznie ulec wrażeniu, że zawodnik leży i nic nie robi.

Teoretycznie to o czym tutaj piszemy jest łatwe a w praktyce? Nie do końca 🙂 . Przede wszystkim sterować należy w dość konkretnych momentach aby uzyskać zamierzony efekt, np. faktycznie wyjechać „ładnie” z wirażu, bez odbijanie się od obudowy toru na wyjściu. Nie można sterować z nadmierną siłą gdyż po pierwsze hamuje to sanki, a po drugie w ostateczności może doprowadzić do tzw. „ześlizgu bocznego” czyli popularnie mówiąc do driftowania 😉 Jako, że tor saneczkowy to nie parking pod Tesco a sanki to nie BMW E46, to takich sytuacji należy zdecydowanie unikać 😀

Główna trudność leży jednak tam gdzie jednocześnie znajduje się całe piękno tego sportu. W Prędkości i sile odśrodkowej 🙂 Przy dość „rekreacyjnych” prędkościach, tj. 40~50km/h problemu w zasadzie nie ma. Jednak gdy sankarz coraz bardziej zbliża się do standardowej przelotowej ze startu męskiego, tj 130km/h, to naturalnie wszystko zaczyna się dziać coraz szybciej i szybciej, a sterowanie musi trafić w coraz krótszy „timeslot”. Dodatkowo, ponieważ wartość siły odśrodkowej rośnie kwadratowo wraz z prędkością (dwukrotnie zwiększenie prędkości, zwiększa siłę odśrodkową cztery razy) saneczkarz musi zmagać się z coraz większymi siłami działającymi na niego na wirażach.