Sanki

Po sztucznym torze sankowym można ślizgać się na wielu różnego rodzaju sprzętach. W zasadzie może to być cokolwiek co będzie ślizgało się po gładkiej powierzchni lodu. Najbardziej oczywisty jest tutaj bobslej, skeleton no i wyczynowe sanki. Nieco mniej oczywiste są tutaj łyżwy, łopata, plastikowe jabłuszko, dętka od ciągnika, czy różnego rodzaju inne dmuchane sprzęty.

Łopatą zajmiemy się osobno, teraz skupmy się na „tych” wyczynowych sankach 🙂 Z tym na czym każdy z nas jeździł „za dzieciaka” nie mają one zbyt wiele wspólnego.

Sanki wyścigowe widziane od strony podwozia

W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że taki sprzęt składa się z czterech głównych komponentów: dwóch drewnianych bądź laminatowych płóz, dwóch metalowych ślizgów przykręconych do płóz, dwóch stalowych mostów łączących płozy ze sobą, oraz laminatowej „miski” w której saneczkarz leży podczas ślizgu.

Nadwozie sanek z widocznymi uchwytami, których saneczkarz trzyma się podczas ślizgu

„Nadwozie” sanek, czyli laminatowa miska posiada uchwyty przykręcone do przedniego mostu, których saneczkarz trzyma się podczas ślizgu. Sam kształt miski jest zoptymalizowany w sposób maksymalnie redukujący aerodynamiczny opór czołowy. Chroni też ona w pewnym stopniu przed otarciami przy kontakcie z obudową toru (bandami)

Istotna cechą szczególną jest kąt pod którym ustawione są płozy i ślizgi względem powierzchni lodu. Płozy są wprawdzie równoległe względem siebie i jednocześnie dość szerokie ale tak naprawdę tylko mały ich fragment ma kontakt z lodem? Dlaczego? Dlatego, że jak widać na zdjęciu są one ustawione pod pewnym kątem względem płaszczyzny. Wartość tego kąta ma bezpośrednie przełożenie na sterowność sanek i ich prędkość maksymalną.

Zbliżenie na podwozie sanek i sposób mocowania płóz oraz ślizgów.

Co chyba większość czytelników zauważyła płozy sanek są połączone z mostami dość sztywno. Oczywiście ciężko oczekiwać tu wahacza i amortyzatorów (o resorze piórowym nie wspominamy 😉 ) ale jednak całość nie jest skręcona na zicher śrubami 🙂 Pomiędzy mostami a „gniazdami” w płozach znajdują się gumowe wstawki tłumiące nieco wibrację, oraz umożliwiające sterowanie. Mosty jako takie też nie są całkowicie sztywne. Jakkolwiek są wykonane z bardzo twardej stali narzędziowej, to są w pewnym stopniu sprężyste i pracują podczas jazdy po lodzie. Widać to bardzo wyraźnie na pewnym filmie nagranym przez zawodnika Maćka Kurowskiego

Płozy w swojej przedniej części są „wolne” tzn. nie są spięte ze ani sobą, ani z miską czy mostami. Są nieco „fikuśnie” wygięte w tył. Ten „fikuśny” kształt nie ma jednak charakteru ozdobnego. Taka a nie inna konstrukcja umożliwia leżącemu na sankach saneczkarzowi sterowanie przez naciskanie na boki wygiętej, przedniej części płóz.

Jak ciężkie są sanki? Wbrew pozorom dość ciężkie 🙂 Wg. regulaminu sportowego sanki dla jedynek, tj. do jazdy dla pojedynczej osoby muszą zmieścić się w wadzę pomiędzy 21 a 25 kilogramów (typowo 23kg) . Dwójki, czyli sanki dwuosobowe są oczywiście cięższe i ważą około 30 kilogramów. Na szczęście w zasadzie na każdym torze zawodnicy po dojechaniu do mety są wywożeni na start samochodem 🙂

Jak drogi jest to sprzęt? Używane treningowe sanki można odkupić za ok 700~1000 euro brutto. Nowe treningowe to koszt rzędu 2000 euro brutto. Sprzęt wysoko wyczynowy do startu w pucharze świata i na olimpiadzie to już nieco inna półka cenowa. Jest on budowany w pojedynczych egzemplarzach, idealnie dopasowany do konkretnego zawodnika. Same „wyczonowe” ślizgi mogą kosztować nawet 10 tysięcy euro. Natomiast koszt całych, kompletnych sanek może przekroczyć 20 tysięcy euro. Skąd ta różnica? Materiały z których są wykonane jedne jak i drugie są oczywiście to siebie bardzo zbliżone a w zasadzie identyczne. Istotne jest podejście do pewnych szczegółów konstrukcyjnych, jednak najważniejszym elementem są zawsze ślizgi. Sam metal z którego są wykonane jest warty może kilka procent ich ceny, reszta to koszt intensywnej pracy badawczo rozwojowej, której efekty przekładają się na 1km/h większą prędkość i o kilka milisekund szybszy ślizg. Wydaje się, że to tyle co nic ale w tym sporcie to właśnie takie „tyle co nic” niejednokrotnie przesądza o sukcesie.